Piłkarze ekstraklasy zaczęli grać ofensywnie - Rozmowa z Marcinem Baszczyńskim, byłym piłkarzem Ruchu i Wisły
Przemysław Zych: Jest sobota i może pan obejrzeć tylko jeden zespół ekstraklasy. Który pan wybiera?
Marcin Baszczyński: Wisłę Kraków. Miło się na nich patrzy. Trio Stilić - Brożek - Guerrier, do których czasami dochodzi Łukasz Garguła, jest bardzo efektowne. Żadna drużyna nie prowadzi tak akcji ofensywnych jak oni. Albo Górnika Zabrze, bo w każdym jego meczu pada kilka bramek. Ogólnie piłkarze ekstraklasy zaczęli grać ofensywnie. Drugi sezon z rzędu trenerzy kładą większy nacisk na atak, więc pada więcej goli.
A kiedy ma pan ochotę wyłączyć telewizor?
- Są drużyny bardzo nudne, jak Bełchatów. I monotonne mecze, które trudno się ogląda, ale jest ich zdecydowanie mniej niż kiedyś.
Marcin Baszczyński: Wisłę Kraków. Miło się na nich patrzy. Trio Stilić - Brożek - Guerrier, do których czasami dochodzi Łukasz Garguła, jest bardzo efektowne. Żadna drużyna nie prowadzi tak akcji ofensywnych jak oni. Albo Górnika Zabrze, bo w każdym jego meczu pada kilka bramek. Ogólnie piłkarze ekstraklasy zaczęli grać ofensywnie. Drugi sezon z rzędu trenerzy kładą większy nacisk na atak, więc pada więcej goli.
A kiedy ma pan ochotę wyłączyć telewizor?
- Są drużyny bardzo nudne, jak Bełchatów. I monotonne mecze, które trudno się ogląda, ale jest ich zdecydowanie mniej niż kiedyś.
Ile drużyn dobrze gra w piłkę? Pamiętając, że nie mamy wielkich oczekiwań i mówimy o polskiej lidze...
- Czołowa ósemka gra dobrze w miarę regularnie, a pozostałej ósemce się to zdarza.
Czy można powiedzieć, że drużyny z czołowej ósemki mają styl?
- Na pewno Jagiellonia Michała Probierza ma taką charakterystyczną cechę - agresywny odbiór piłki i dobre wyjście do kontrataku. Korona świetnie wykorzystuje stałe fragmenty gry. Śląsk ma styl oparty na grze braci Paixao, ale trochę się na tym przejechał. Trener Pawłowski nastawił drużynę w tym kierunku i nie widać alternatywy, gdy bracia są w gorszej formie.
Coraz częściej słychać opinie, że ekstraklasa poszła do przodu taktycznie i fizycznie, ale technicznie została tam, gdzie była zawsze.
- W ekstraklasie piłkarze są lepiej przygotowani motorycznie, większą uwagę przykłada się do detali, zgodnie z trendami w całej Europie. Ale to jeszcze nie musi oznaczać, że pracuje się u nas tak samo jak tam. Zresztą w Europie nikt na nas nie czeka, współpraca nauki i ludzi piłki postępuje.
Dlaczego Legia wiosną była słabsza?
- Trener Berg ustawiał zespół pod Miroslava Radovicia, a gdy Serb został sprzedany, ustawienia nie zmienił, wciąż grał bez napastnika, co dało mu sukcesy w Lidze Europy. Legia odżyła dopiero wtedy, gdy Norweg zaczął wystawiać typowego wysuniętego napastnika. Mistrz Polski znów był konkretny, zaczął grać szybciej i z pomysłem. Lepiej prezentowali się skrzydłowi.
Legię czeka latem przebudowa, jaka nigdy nie powiodła się w polskiej piłce. Odejść może kilku czołowych piłkarzy, m.in. Ondrej Duda. Tylko raz polskiemu klubowi udało się sprowadzić kilku graczy, którzy z miejsca wzmocnili zespół i od razu osiągnęli sukces w Europie. Był to Lech w 2008 r., gdy sprowadził m.in. Roberta Lewandowskiego.
- Też mnie to zastanawia. Czy Legii uda się sprzedać piłkarzy za duże pieniądze, a w ich miejsce zostaną sprowadzeni następcy z gwarancją sukcesu? Czy będzie myślała przyszłościowo i oprze się na młodych piłkarzach? Zagadką jest to, jaki styl będzie prezentować nowa Legia, bo chyba tak ją trzeba będzie nazwać.
Co jest kłopotem Lecha? Wydaje się, że trzeci sezon z rzędu będzie ledwie wicemistrzem. Nad nim jest szklany sufit, który chyba sam sobie tworzy.
- Patrząc z boku, wydaje się, że ten zespół wciąż jest w przebudowie i ciągle mu czegoś brakuje. Zarząd Lecha jakby nie do końca chce zaryzykować i wyciągnąć pieniądze na brakującego drużynie napastnika. Nie ma z przodu charakternej gwiazdy. Buduje się zespół, ale bez rozmachu, jakby wszystko było przesadnie skalkulowane finansowo.
Zanim Legia i Lech rozstrzygną sezon w siedmiu kolejkach rundy mistrzowskiej, w sobotę zagrają finał Pucharu Polski na Stadionie Narodowym.
- To będzie wymiana ciosów, chociaż nie spodziewam się płynnego meczu, bo zawsze grają z dużym szacunkiem dla siebie. Zdecydują indywidualności.
Lech pokonał ostatnio Legię, ale u przegranych słyszałem, że są zadowoleni z tego, jak grali. Mówili: "To był najlepszy mecz, jaki rozegrała Legia w meczach na szczycie w ostatnich latach"...
- Czy jest sens się tak chwalić? Legia nie stworzyła w Poznaniu wielu sytuacji bramkowych. Wprawdzie nie zostawiała gospodarzom dużo miejsca, miała lekką przewagę do czerwonej kartki Arkadiusza Malarza, ale to zdarzenie wywołała poznańska drużyna. To nie był przypadek, że Legia grała od 60. minuty w dziesięciu. Sytuację i kontrę Lecha poprzedziło cofnięcie się zespołu na swoją połowę. Widać było zamysł drużyny Macieja Skorża.
Spójrzmy jeszcze na tabelę polskiej ligi. Panuje tam niespodziewany porządek. Chyba nie ma zaskoczeń, jeśli weźmiemy pod uwagę jakość futbolu, siłę kadr, oczekiwania.
- Nie ma. Na początku sezonu były zawirowania, a potem sytuacja się unormowała. Silni i możni są na górze, może tylko Jagiellonia niespodziewanie wyprzedza Śląsk i Wisłę. Trochę inna sytuacja jest na końcu tabeli. Nikt się nie spodziewał, że Ruch znajdzie się tak nisko, podobnie jak Zawisza. Zaskoczeniem jest dobra postawa Korony w rundzie wiosennej. Rękami i nogami przed spadkiem broni się beniaminek z Łęcznej. Na minus jak zwykle Cracovia, gdzie od wielu lat próbuje się zrobić coś więcej, ale mimo stabilności finansów zwyczajnie się to nie udaje. Wszystkie te drużyny są na podobnym poziomie, a o wynikach rozstrzyga obecność lub brak dwóch-trzech wyróżniających się piłkarzy. Gdzie by była Cracovia bez Miroslava Covilo? A Ruch bez bramkarza Matusa Putnovsky, który wybronił trzy z czterech rzutów karnych?
- Czołowa ósemka gra dobrze w miarę regularnie, a pozostałej ósemce się to zdarza.
Czy można powiedzieć, że drużyny z czołowej ósemki mają styl?
- Na pewno Jagiellonia Michała Probierza ma taką charakterystyczną cechę - agresywny odbiór piłki i dobre wyjście do kontrataku. Korona świetnie wykorzystuje stałe fragmenty gry. Śląsk ma styl oparty na grze braci Paixao, ale trochę się na tym przejechał. Trener Pawłowski nastawił drużynę w tym kierunku i nie widać alternatywy, gdy bracia są w gorszej formie.
Coraz częściej słychać opinie, że ekstraklasa poszła do przodu taktycznie i fizycznie, ale technicznie została tam, gdzie była zawsze.
- W ekstraklasie piłkarze są lepiej przygotowani motorycznie, większą uwagę przykłada się do detali, zgodnie z trendami w całej Europie. Ale to jeszcze nie musi oznaczać, że pracuje się u nas tak samo jak tam. Zresztą w Europie nikt na nas nie czeka, współpraca nauki i ludzi piłki postępuje.
Dlaczego Legia wiosną była słabsza?
- Trener Berg ustawiał zespół pod Miroslava Radovicia, a gdy Serb został sprzedany, ustawienia nie zmienił, wciąż grał bez napastnika, co dało mu sukcesy w Lidze Europy. Legia odżyła dopiero wtedy, gdy Norweg zaczął wystawiać typowego wysuniętego napastnika. Mistrz Polski znów był konkretny, zaczął grać szybciej i z pomysłem. Lepiej prezentowali się skrzydłowi.
Legię czeka latem przebudowa, jaka nigdy nie powiodła się w polskiej piłce. Odejść może kilku czołowych piłkarzy, m.in. Ondrej Duda. Tylko raz polskiemu klubowi udało się sprowadzić kilku graczy, którzy z miejsca wzmocnili zespół i od razu osiągnęli sukces w Europie. Był to Lech w 2008 r., gdy sprowadził m.in. Roberta Lewandowskiego.
- Też mnie to zastanawia. Czy Legii uda się sprzedać piłkarzy za duże pieniądze, a w ich miejsce zostaną sprowadzeni następcy z gwarancją sukcesu? Czy będzie myślała przyszłościowo i oprze się na młodych piłkarzach? Zagadką jest to, jaki styl będzie prezentować nowa Legia, bo chyba tak ją trzeba będzie nazwać.
Co jest kłopotem Lecha? Wydaje się, że trzeci sezon z rzędu będzie ledwie wicemistrzem. Nad nim jest szklany sufit, który chyba sam sobie tworzy.
- Patrząc z boku, wydaje się, że ten zespół wciąż jest w przebudowie i ciągle mu czegoś brakuje. Zarząd Lecha jakby nie do końca chce zaryzykować i wyciągnąć pieniądze na brakującego drużynie napastnika. Nie ma z przodu charakternej gwiazdy. Buduje się zespół, ale bez rozmachu, jakby wszystko było przesadnie skalkulowane finansowo.
Zanim Legia i Lech rozstrzygną sezon w siedmiu kolejkach rundy mistrzowskiej, w sobotę zagrają finał Pucharu Polski na Stadionie Narodowym.
- To będzie wymiana ciosów, chociaż nie spodziewam się płynnego meczu, bo zawsze grają z dużym szacunkiem dla siebie. Zdecydują indywidualności.
Lech pokonał ostatnio Legię, ale u przegranych słyszałem, że są zadowoleni z tego, jak grali. Mówili: "To był najlepszy mecz, jaki rozegrała Legia w meczach na szczycie w ostatnich latach"...
- Czy jest sens się tak chwalić? Legia nie stworzyła w Poznaniu wielu sytuacji bramkowych. Wprawdzie nie zostawiała gospodarzom dużo miejsca, miała lekką przewagę do czerwonej kartki Arkadiusza Malarza, ale to zdarzenie wywołała poznańska drużyna. To nie był przypadek, że Legia grała od 60. minuty w dziesięciu. Sytuację i kontrę Lecha poprzedziło cofnięcie się zespołu na swoją połowę. Widać było zamysł drużyny Macieja Skorża.
Spójrzmy jeszcze na tabelę polskiej ligi. Panuje tam niespodziewany porządek. Chyba nie ma zaskoczeń, jeśli weźmiemy pod uwagę jakość futbolu, siłę kadr, oczekiwania.
- Nie ma. Na początku sezonu były zawirowania, a potem sytuacja się unormowała. Silni i możni są na górze, może tylko Jagiellonia niespodziewanie wyprzedza Śląsk i Wisłę. Trochę inna sytuacja jest na końcu tabeli. Nikt się nie spodziewał, że Ruch znajdzie się tak nisko, podobnie jak Zawisza. Zaskoczeniem jest dobra postawa Korony w rundzie wiosennej. Rękami i nogami przed spadkiem broni się beniaminek z Łęcznej. Na minus jak zwykle Cracovia, gdzie od wielu lat próbuje się zrobić coś więcej, ale mimo stabilności finansów zwyczajnie się to nie udaje. Wszystkie te drużyny są na podobnym poziomie, a o wynikach rozstrzyga obecność lub brak dwóch-trzech wyróżniających się piłkarzy. Gdzie by była Cracovia bez Miroslava Covilo? A Ruch bez bramkarza Matusa Putnovsky, który wybronił trzy z czterech rzutów karnych?
Odkupić winy po Lechii. Górnik z Piastem o utrzymanie
- Musimy w końcu pokazać silę zespołu, którą mieliśmy jesienią. Przecież udowodniliśmy wtedy, że mamy umiejętności, a nagle ich nie mogliśmy stracić - przekonuje Maciej Szmatiuk, obrońca Górnika Łęczna. Zielono-czarnych czeka ostatni mecz sezonu zasadniczego w T-Mobile Ekstraklasie. Jedynie zwycięstwo zapewni Górnikowi rozstawienie w grze o utrzymanie, a tym samym więcej spotkań na własnym terenie.
Górnik Łęczna katastrofalnym występem z Lechią Gdańsk (0:2) definitywnie zamknął sobie drogę do awansu do pierwszej ósemki ligi, a tym samym nie zapewnił sobie utrzymania w lidze. - To był słaby mecz, a 0:2 to najmniejszy wymiar kary. Nie stworzyliśmy żadnego zagrożenia pod bramką rywali. Mogliśmy liczyć tylko na cud, że oni nam nie strzelą i zakończy się to bezbramkowym remisem. Nieudana wycieczka - podsumowuje mecz z Lechią Maciej Szmatiuk, obrońca Górnika.
Po spotkaniu z Gdańska na słowa pochwały zasłużył jedynie Sergiusz Prusak, bramkarz Górnika. Gdyby nie jego bardzo dobra dyspozycja, wynik meczu mógłby być zdecydowanie wyższy.
Po spotkaniu z Gdańska na słowa pochwały zasłużył jedynie Sergiusz Prusak, bramkarz Górnika. Gdyby nie jego bardzo dobra dyspozycja, wynik meczu mógłby być zdecydowanie wyższy.
Taka gra nie przystoi
W ofensywie zielono-czarni nie istnieli. Przez 90 minut nie potrafili oddać nawet jednego celnego strzału w meczu, a ledwie dwa były niecelne. - Na pewno nie przystoi drużynie grającej w ekstraklasie kończyć spotkania bez ani jednego celnego strzału na bramkę rywala - przyznawał po meczu Jurij Szatałow, szkoleniowiec Górnika Łęczna.
W środę Górnik kończy sezon zasadniczy. Mecz z Piastem będzie ostatnim spotkaniem z którego zdobycz punktowa będzie dzielona na pół. Mimo tego znaczenie tego meczu jest duże. Po pierwsze dzięki zwycięstwu Górnik przeskoczy rywala w tabeli. Łęcznianom powinno również zależeć na tym, aby sezon skończyć między 9. a 12. miejscem w tabeli. Taka pozycja gwarantuje rozegranie czterech (na siedem) meczów na własnym obiekcie. W tym sezonie u siebie Górnik przegrał zaledwie raz z imiennikiem z Zabrza. Jednak ostatnie ligowe zwycięstwo górnicy świętowali 7 marca, gdy pokonali Cracovię. W następnych sześciu spotkaniach nie zaznali smaku wygranej.
Czas na osiem bitew
- Od dłuższego czasu nie wygraliśmy i to w nas coraz bardziej siedzi. Musimy w końcu pokazać silę zespołu, którą mieliśmy jesienią. Przecież udowodniliśmy wtedy, że mamy umiejętności, a nagle ich nie mogliśmy stracić. To najlepszy moment, żeby to pokazać. Teraz już nie ma na co czekać, bo przed nami osiem bitew o utrzymanie - przekonuje Szmatiuk.
Trener Jurij Szatałow może skorzystać ze wszystkich zawodników, których ma w kadrze. Mały znak zapytania stoi jedynie przy występie Tomislava Bożicia.
Piast Gliwice w swoim ostatnim spotkaniu również nie zachwycił. To Podbeskidzie grało lepiej, stwarzało sobie dobre sytuacje, a Piastowi brakowało polotu. Paradoksalnie to gliwiczanie wygrali ten mecz. Wszystko dzięki piorunującej końcówce spotkania, gdy w pięć minut zdobyli trzy gole. Gracze słowackiego trenera Radoslava Latala doskonale wykorzystywali stałe fragmenty gry i błędy w ustawieniu zespołu rywali.
W pierwszym meczu w Gliwicach po niezbyt ciekawym widowisku drużyny podzieliły się punktami, a bramkarze nie musieli wyjmować piłki z siatki. Środowy mecz (początek 20.30) poprowadzi sędzia Krzysztof Jakubik, który do tej pory czterokrotnie gwizdał zielono-czarnym (trzy zwycięstwa Górnika i jeden remis).
Przewidywane składy:
Górnik Łęczna: Prusak - Mierzejewski, Bielak, Szmatiuk, Mraz - Nikitović, Rudik - Bonin, Nowak, Cernych, Razulis.
Piast Gliwice: Szmatuła, Mokwa, Osyra, Hebert, Moskwik - Vassiljev, Horvath, Badia, Jurado, Hanzel - Wilczek.
Pozostałe pary XXX kolejki (wszystkie mecze o 20:30):
Śląsk - Wisła, Podbeskidzie -Lech, Legia - Pogoń, Korona - Lechia, Jagiellonia - Ruch, Górnik - Zawisza, Cracovia - GKS B.
Tabela T-Mobile Ekstraklasy:
W ofensywie zielono-czarni nie istnieli. Przez 90 minut nie potrafili oddać nawet jednego celnego strzału w meczu, a ledwie dwa były niecelne. - Na pewno nie przystoi drużynie grającej w ekstraklasie kończyć spotkania bez ani jednego celnego strzału na bramkę rywala - przyznawał po meczu Jurij Szatałow, szkoleniowiec Górnika Łęczna.
W środę Górnik kończy sezon zasadniczy. Mecz z Piastem będzie ostatnim spotkaniem z którego zdobycz punktowa będzie dzielona na pół. Mimo tego znaczenie tego meczu jest duże. Po pierwsze dzięki zwycięstwu Górnik przeskoczy rywala w tabeli. Łęcznianom powinno również zależeć na tym, aby sezon skończyć między 9. a 12. miejscem w tabeli. Taka pozycja gwarantuje rozegranie czterech (na siedem) meczów na własnym obiekcie. W tym sezonie u siebie Górnik przegrał zaledwie raz z imiennikiem z Zabrza. Jednak ostatnie ligowe zwycięstwo górnicy świętowali 7 marca, gdy pokonali Cracovię. W następnych sześciu spotkaniach nie zaznali smaku wygranej.
Czas na osiem bitew
- Od dłuższego czasu nie wygraliśmy i to w nas coraz bardziej siedzi. Musimy w końcu pokazać silę zespołu, którą mieliśmy jesienią. Przecież udowodniliśmy wtedy, że mamy umiejętności, a nagle ich nie mogliśmy stracić. To najlepszy moment, żeby to pokazać. Teraz już nie ma na co czekać, bo przed nami osiem bitew o utrzymanie - przekonuje Szmatiuk.
Trener Jurij Szatałow może skorzystać ze wszystkich zawodników, których ma w kadrze. Mały znak zapytania stoi jedynie przy występie Tomislava Bożicia.
Piast Gliwice w swoim ostatnim spotkaniu również nie zachwycił. To Podbeskidzie grało lepiej, stwarzało sobie dobre sytuacje, a Piastowi brakowało polotu. Paradoksalnie to gliwiczanie wygrali ten mecz. Wszystko dzięki piorunującej końcówce spotkania, gdy w pięć minut zdobyli trzy gole. Gracze słowackiego trenera Radoslava Latala doskonale wykorzystywali stałe fragmenty gry i błędy w ustawieniu zespołu rywali.
W pierwszym meczu w Gliwicach po niezbyt ciekawym widowisku drużyny podzieliły się punktami, a bramkarze nie musieli wyjmować piłki z siatki. Środowy mecz (początek 20.30) poprowadzi sędzia Krzysztof Jakubik, który do tej pory czterokrotnie gwizdał zielono-czarnym (trzy zwycięstwa Górnika i jeden remis).
Przewidywane składy:
Górnik Łęczna: Prusak - Mierzejewski, Bielak, Szmatiuk, Mraz - Nikitović, Rudik - Bonin, Nowak, Cernych, Razulis.
Piast Gliwice: Szmatuła, Mokwa, Osyra, Hebert, Moskwik - Vassiljev, Horvath, Badia, Jurado, Hanzel - Wilczek.
Pozostałe pary XXX kolejki (wszystkie mecze o 20:30):
Śląsk - Wisła, Podbeskidzie -Lech, Legia - Pogoń, Korona - Lechia, Jagiellonia - Ruch, Górnik - Zawisza, Cracovia - GKS B.
Tabela T-Mobile Ekstraklasy:
| 2. Lech Poznań | 29 | 51 | 50-27 | |
| 4. Wisła Kraków | 29 | 43 | 47-38 | |
| 6. Pogoń Szczecin | 29 | 41 | 39-36 | |
| 8. Górnik Zabrze | 29 | 40 | 41-42 | |
| 10. Korona Kielce | 29 | 36 | 31-40 | |
| 12. Górnik Łęczna | 29 | 34 | 30-35 | |
| 14. Ruch Chorzów | 29 | 33 | 33-36 | |
| 16. Zawisza Bydgoszcz | 29 | 29 | 31-50 |
Nenhum comentário:
Postar um comentário