quinta-feira, 28 de maio de 2015

Górnik chce zatrzymać Ruch i zachować ekstraklasę

Resultado de imagem para BANDEIRA POLONIA  Resultado de imagem para ekstraklasa

Już w sobotę piłkarze Górnika Łęczna mogą zapewnić sobie utrzymanie w ekstraklasie. Warunki są dwa. Muszą wygrać na własnym boisku z Ruchem Chorzów oraz w spotkaniu GKS Bełchatów i Zawiszy Bydgoszcz musi paść remis.
- Na pewno nie będzie to łatwe zadanie. Ruch to doświadczony zespół. Podchodzimy do niego z respektem, ale faktycznie, jeśli wygramy, będziemy bardzo blisko, żeby zachować byt - mówi Radosław Pruchnik, który od dwóch spotkań gra w podstawowym składzie zielono-czarnych. - Miałem trochę kłopotów zdrowotnych, ale to już za mną. Jestem zadowolony, że mogłem pomóc kolegom w tych trudnych spotkaniach i wyniki były dla nas dobre - dodaje.

Górnik w dwóch ostatnich meczach zmierzył się na wyjazdach z Koroną Kielce (3:1) i Zawiszą (1:1). Cztery oczka pozwoliły nieco zwiększyć przewagę nad strefą spadkową. - Morale drużyny jest bardzo wysokie. Dobrze graliśmy szczególnie w defensywnie, ale też mieliśmy trochę szczęścia, bo Zawisza mógł strzelić nam drugą bramkę i wtedy o punkt byłoby trudno - opowiada pomocnik. Natomiast własne boisko nie jest sprzymierzeńcem zielono-czarnych. Ostatnie zwycięstwo zanotowali na początku marca. W ostatnim spotkaniu przy al. Jana Pawła piłkarze Górnika skompromitowali się z Cracovią (0:3).

Bonin nie zagra, a "Figo"?

Górnik do meczu z Ruchem przystąpi bez swojego lidera Grzegorza Bonina, który w ostatnim meczu złamał obojczyk. W tym sezonie już nie zagra. - Grzegorz był naszym motorem napędowym na boisku, a do tego dobrym duchem w szatni. Dodatkowo się mobilizujemy i chcemy wygrywać też dla niego - stwierdza Pruchnik.

Nie wiadomo też, czy trener łęcznian Jurij Szatałow będzie mógł skorzystać z usług najlepszego strzelca Fedora Cernycha oraz z Łukasza Mierzejewskiego. - Obaj weszli już w trening z drużyną i o tym, czy będą gotowi do gry, sztab szkoleniowy zadecyduje tuż przed meczem - informuje Jakub Drzewiecki, rzecznik prasowy klubu.

"Niebiescy" też mają kłopoty kadrowe. Pod dużym znakiem zapytania stoi występ "Figo", jak na Śląsku mówią o Filipie Starzyńskim. Pomocnik Ruchu nabawił się kontuzji w czasie ostatniego meczu z GKS Bełchatów. Początkowo wydawało się, że doszło do złamania żeber. Później to wykluczono, ale piłkarza i tak wysłano na szczegółowe badania tomografem komputerowym. Badanie potwierdziło, że nie doszło do złamań ani pęknięć żeber, ale piłkarz nadal uskarża się na ból.

Niebiescy mocni w gościach

Mecz z bełchatowianami nie tylko ze względu na kontuzje Starzyńskiego był fatalny dla Ruchu. Niespodziewanie przegrali na własnym boisku 2:4. - Mamy teraz mecz w Łęcznej, a ostatnio lepiej się nam gra na wyjazdach niż u siebie, więc mam nadzieję, że wzniesiemy się na wyższy poziom i wygramy to spotkanie - mówi Marek Zieńczuk, jeden z najbardziej doświadczonych zawodników chorzowian. W dwóch ostatnich meczach na obcych boiskach "Niebiescy" okazali się lepsi od Podbeskidzia Bielsko-Biała i Korony. Oba te zespoły pokonali po 2:0.

Przewidywane składy:

Górnik Łęczna: Prusak - Sasin, Bożić, Szmatiuk, Mraz - Pruchnik, Nikitović - Bożok, Nowak, Cernych - Hasani.

Ruch Chorzów: Putnocky - Konczkowski, Helik, Grodzicki, Szyndrowski - Surma, Babiarz, Zieńczuk, Gigołajew - Kuświk, Efir.

Damian Dąbrowski dojrzał do Cracovii, ale wierzchołek jest wyżej


Damian Dąbrowski długo nie spełniał oczekiwań, a dziś jest ważną postacią drużyny Jacka Zielińskiego. - Może jeszcze dać wiele zespołowi - oceniają eksperci.

Po przyjściu nowego trenera Dąbrowski ma pewne miejsce u boku Miroslava Covili. Inna sprawa, że nawet gdy szkoleniowiec szukał na boisku miejsca dla Mateusza Cetnarskiego, nie zdecydował się zrezygnować ze środkowych pomocników. Wolał przesunąć do ataku Marcina Budzińskiego. Szkoleniowiec ceni umiejętności 23-letniego piłkarza.

- Jest wartościowym zawodnikiem. Ma więcej walorów defensywnych, ale też dysponuje dobrym uderzeniem czy podaniem. Obiecująco wygląda jego współpraca z Covilą, Budzińskim i Cetnarskim. To chłopak, który ma przed sobą przyszłość. Jest naszym ważnym ogniwem - ocenia Zieliński.
Wydaje się, że drogę do ekstraklasy Dąbrowski miał usłaną różami. Rodzice pomagali mu w piłkarskim rozwoju. Z czasem przyszły powołania do młodzieżowych reprezentacji Polski. - Chyba zaliczył w kadrze wszystkie szczeble. Można powiedzieć, że grał w niej od zawsze - wspomina Adam Buczek, jeden z jego pierwszych trenerów w Zagłębiu Lubin, a także... szkolny wychowawca.
W ekstraklasie zadebiutował jeszcze przed 18. urodzinami. Szansę dał mu Marek Bajor, który wówczas prowadził Zagłębie. - Był solidny i dawał nam argumenty, by na niego postawić. Nie było w tym żadnego przypadku, stopniowo był przez nas przygotowywany - wspomina Bajor. - W debiucie wypadł nieźle, a w kolejnym sezonie był podstawowym zawodnikiem.

Rok później Zagłębie bez żalu oddało go I-ligowej Cracovii. W drużynie Wojciecha Stawowego powoli budował pozycję. Trener często ustawiał go w linii obrony, a piłkarz przyznawał, że źle się tam czuje.

Stawiał na niego też Robert Podoliński. Grał już na ulubionej pozycji defensywnego pomocnika, ale wciąż dawał drużynie mniej, niż oczekiwał trener.

Dopiero kolejna zmiana szkoleniowca wyszła Dąbrowskiemu na dobre. Już w debiucie Zielińskiego strzelił gola, a kolejne występy pokazały, że gra na miarę możliwości. Duża w tym też zasługa Covili, który dodaje mu pewności w grze.

- Czy Cracovia to szczyt możliwości Damiana? Wydaje się, że ten wierzchołek jest wyżej. Na pewno jednak dojrzał do gry w tej drużynie - dodaje Buczek.

Dąbrowski i Covilo występują na pozycji defensywnego pomocnika, ale charakteryzują się zupełnie innymi walorami. Serb jest motorem napędowym, walczy w powietrzu i często pomaga w akcjach ofensywnych. Dąbrowski jest bardziej cofnięty, a do tej pory wychodził raczej z założenia "byle nie stracić" i często podawał piłkę do tyłu. Właśnie o to największe pretensje mieli kibice i eksperci. Teraz próbuje rozgrywać i wychodzi mu to całkiem nieźle.

- To ważne ogniwo zespołu. Gdy z przodu są Budziński, Cetnarski, Jendriszek i Rakels, to nie ma nikogo do rozegrania poza Covilą i Dąbrowskim. A Damian potrafi się przepchnąć, podać, ma niezłe uderzenie. Sporo pracuje w odbiorze. Może Cracovii dać wiele - ocenia Grzegorz Mielcarski, ekspert nc+.

Dąbrowski dojrzał do brania na siebie odpowiedzialności. Być może ma na to wpływ też sytuacja rodzinna. Ma 23 lata, wziął ślub, urodził mu się syn, a od tego czasu jest też pewniejszy na boisku. - Stabilizacja jest potrzebna. Choć Damian zawsze był poukładany i nie było z nim żadnych problemów wychowawczych, to faktycznie rodzina może tylko pomagać - twierdzi Bajor. 

Nenhum comentário:

Postar um comentário