Dariusz Dudka, Abdul Aziz Tetteh i Denis Thomalla zagrali po raz pierwszy w barwach Lecha Poznań, ale gole w sparingu z Atlantasem Kłajpeda (2:0) strzelali inni: David Holman i Marcin Kamiński.
Piłkarze Lecha Poznań od soboty są w Gniewinie na swoim jedynym letnim obozie. W hotelu Mistral Sport, który podczas Euro 2012 był bazą reprezentacji Hiszpanii, spotkali ekipy Atlantasa Kłajpeda i Apoelu Nikozja. Wszystkie przygotowują się do startów w lidze, ale też do występów w europejskich pucharach
Litwini i Cypryjczycy zdążyli już zagrać ze sobą. Ci drudzy wygrali 2:0. - Ale jesteśmy zadowoleni z występu, bo graliśmy naprawdę dobrze. Bramki straciliśmy, gdy na boisku byli głównie młodzi zawodnicy - mówił przedstawiciel trzeciej drużyny Litwy, tuż przed meczem z Lechem. Dla Atltantasa była to próba generalna przed czwartkowym pojedynkiem z Beroe Stara Zagora w eliminacjach do Ligi Europejskiej.
W "Kolejorzu" mogło zagrać tylko szesnastu piłkarzy. Część leczy jeszcze kontuzje, a reprezentanci krajów przygotowania do sezonu rozpoczęli tydzień później od reszty, dopiero tu, w Gniewinie. W pierwszym składzie trener Maciej Skorża wystawił trzech nowych zawodników: na środku obrony Dariusza Dudkę, w roli środkowego pomocnika Abdula Aziza Tetteha, a w ataku Denisa Thomallę. Nie zagrał jeszcze Marcin Robak, który dochodzi do siebie po kontuzji stawu skokowego i być może pokaże się w środowym sparingu z Olimpią Grudziądz.
Z nowych graczy dobre wrażenie sprawiał Abdul Aziz Tetteh. Wprawdzie dość szybko zaliczył stratę, po której Litwini oddali strzał (niecelny) na bramkę Macieja Gostomskiego, ale potem to głównie Ghańczyk odbierał piłkę. Silny, zdecydowany w swoim działaniu piłkarz sprowadzony z Platanias Chania może być silnym punktem drugiej linii "Kolejorza".
Dariusz Dudka pokazał, że faktycznie może być wzmocnieniem i to od zaraz. Grał pewnie, nie unikał odważnych podań. W drugiej połowie ładnie zagrał do Dariusza Formelli, który omal nie trafił do bramki po strzale z woleja. Przy pochwałach należy jednak pamiętać, że zespół z Kłajpedy nie był zbyt wymagającym rywalem. Było widać, że Litwini mają niższe umiejętności, doświadczenie i są słabsi fizycznie.
Trzeci z nowych, Denis Thomalla to piłkarz, który na razie jest przeciwieństwem Zaura Sadajewa. Głównie dlatego, że właściwie nie trzyma piłki przy nodze, natychmiast oddaje do kolegów i znów szuka pozycji na boisku. W niedzielę nie miał jakichś sytuacji do zdobycia bramki.
Niemiec wypracował za to gola dla Davida Holmana. Zapomniany nieco Węgier był jednym z odkryć sparingu. Zanim pokonał bramkarza zmarnował wprawdzie świetną okazję, ale już sam sposób, w jaki wyrobił sobie szansę bramkową, mógł się podobać. Wiosnę David Holman miał zupełnie straconą, ale jesienią, po której Lech Poznań będzie musiał zdecydować o dalszym losie piłkarza wypożyczonego z Ferencvarosu Budapeszt, może się przydać drużynie. Początek przygotowań ma udanych. Bramkę zdobył po strzale w tzw. długi róg, a piłka odbiła się jeszcze od słupka, zanim znalazła się za linią.
Na 2:0 podwyższył Marcin Kamiński, który głową posłał do siatki piłkę wstrzeloną z rzutu wolnego przez Barry'ego Douglasa.
W drugiej części Maciej Skorża próbował gry bez Łukasza Trałki i z zupełnie nową parą stoperów - Janem Bednarkiem i Maciejem Wiluszem. Na boisku pojawili się też inni dawno nie widziani gracze: Jakub Serafin i Szymon Drewniak.
Mimo wielu zmian w składzie lechici nadal mieli przewagę i kontrolę nad meczem, bo i trener rywali dokonał przeglądu kadr. Mimo kilku niezłych szans, poznaniacy do siatki już jednak nie trafili.
Pierwszej spotkanie Jagiellonii z zespołem z Litwy w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Europy odbędzie się 2 lipca o godz. 17. Wówczas białostoczanie zagrają na wyjeździe (na stadionie w miejscowości Szawle), a arbitrem głównym tego pojedynku będzie Joao Carlos Santos Capela (na liniach pomagać mu będą Nuno Pereira i Bruno Rodrigues). 40-letni Portugalczyk w 2012 r. prowadził już mecz drużyny z Polski w europejskich rozgrywkach. Było to starcie Legii Warszawa z Metalurgiem Lipawa. Legia wygrała 5:1, a Łotysze kończyli mecz w osłabieniu. W 54. minucie tamtego spotkania czerwoną kartką ukarany został Genadijs Solonicins.

Kopczyński urazu doznał podczas pierwszego treningu na austriackim zgrupowaniu. Pomocnik zderzył się z Michałem Żyrą. Chociaż do końca zajęć odczuwał ból, to razem z zespołem dokończył czwartkowy trening.
W piątek 23-latek z obandażowanymi żebrami zagrał 45 minut w sparingowym spotkaniu ze Steauą Bukareszt (1:1). Chociaż Kopczyński odczuwał ból, to nie był on na tyle silny, by miał wyeliminować go ze spotkania z mistrzami Rumunii. Problemy pojawiły się dopiero w sobotę.
Tego dnia Kopczyński nie dokończył jedynego treningu. Piłkarz zszedł z boiska w trakcie gry w "dziadka". Okazało się, że mały krwiak, który powstał po czwartkowym zderzeniu rozrósł się na tyle, że utrudnia on piłkarzowi głębsze wdechy powietrza przy oddychaniu. Powodem tego jest silne stłuczenie nerwu międzyżebrowego.
Kopczyński do treningów wrócić ma w poniedziałek. Zawodnik na zajęcia wyjdzie po podaniu silnych leków przeciwbólowych. Jeżeli te nie pomogą, 23-latek może zostać odesłany do Warszawy, ponieważ gojenie się tego typu urazu trwać może nawet dwa tygodnie. Ostateczną decyzję sztab szkoleniowy i medyczny Legii podejmie w poniedziałek.
W "Kolejorzu" mogło zagrać tylko szesnastu piłkarzy. Część leczy jeszcze kontuzje, a reprezentanci krajów przygotowania do sezonu rozpoczęli tydzień później od reszty, dopiero tu, w Gniewinie. W pierwszym składzie trener Maciej Skorża wystawił trzech nowych zawodników: na środku obrony Dariusza Dudkę, w roli środkowego pomocnika Abdula Aziza Tetteha, a w ataku Denisa Thomallę. Nie zagrał jeszcze Marcin Robak, który dochodzi do siebie po kontuzji stawu skokowego i być może pokaże się w środowym sparingu z Olimpią Grudziądz.
Z nowych graczy dobre wrażenie sprawiał Abdul Aziz Tetteh. Wprawdzie dość szybko zaliczył stratę, po której Litwini oddali strzał (niecelny) na bramkę Macieja Gostomskiego, ale potem to głównie Ghańczyk odbierał piłkę. Silny, zdecydowany w swoim działaniu piłkarz sprowadzony z Platanias Chania może być silnym punktem drugiej linii "Kolejorza".
Dariusz Dudka pokazał, że faktycznie może być wzmocnieniem i to od zaraz. Grał pewnie, nie unikał odważnych podań. W drugiej połowie ładnie zagrał do Dariusza Formelli, który omal nie trafił do bramki po strzale z woleja. Przy pochwałach należy jednak pamiętać, że zespół z Kłajpedy nie był zbyt wymagającym rywalem. Było widać, że Litwini mają niższe umiejętności, doświadczenie i są słabsi fizycznie.
Trzeci z nowych, Denis Thomalla to piłkarz, który na razie jest przeciwieństwem Zaura Sadajewa. Głównie dlatego, że właściwie nie trzyma piłki przy nodze, natychmiast oddaje do kolegów i znów szuka pozycji na boisku. W niedzielę nie miał jakichś sytuacji do zdobycia bramki.
Niemiec wypracował za to gola dla Davida Holmana. Zapomniany nieco Węgier był jednym z odkryć sparingu. Zanim pokonał bramkarza zmarnował wprawdzie świetną okazję, ale już sam sposób, w jaki wyrobił sobie szansę bramkową, mógł się podobać. Wiosnę David Holman miał zupełnie straconą, ale jesienią, po której Lech Poznań będzie musiał zdecydować o dalszym losie piłkarza wypożyczonego z Ferencvarosu Budapeszt, może się przydać drużynie. Początek przygotowań ma udanych. Bramkę zdobył po strzale w tzw. długi róg, a piłka odbiła się jeszcze od słupka, zanim znalazła się za linią.
Na 2:0 podwyższył Marcin Kamiński, który głową posłał do siatki piłkę wstrzeloną z rzutu wolnego przez Barry'ego Douglasa.
W drugiej części Maciej Skorża próbował gry bez Łukasza Trałki i z zupełnie nową parą stoperów - Janem Bednarkiem i Maciejem Wiluszem. Na boisku pojawili się też inni dawno nie widziani gracze: Jakub Serafin i Szymon Drewniak.
Mimo wielu zmian w składzie lechici nadal mieli przewagę i kontrolę nad meczem, bo i trener rywali dokonał przeglądu kadr. Mimo kilku niezłych szans, poznaniacy do siatki już jednak nie trafili.
Kruoja Pokroje - Jagiellonia Białystok. Sędzia z Portugalii
Portugalczyk Joao Carlos Santos Capela będzie arbitrem pierwszego spotkania Kruoja Pokroje - Jagiellonia Białystok w kwalifikacjach Ligi Europy
Pierwszej spotkanie Jagiellonii z zespołem z Litwy w pierwszej rundzie kwalifikacji Ligi Europy odbędzie się 2 lipca o godz. 17. Wówczas białostoczanie zagrają na wyjeździe (na stadionie w miejscowości Szawle), a arbitrem głównym tego pojedynku będzie Joao Carlos Santos Capela (na liniach pomagać mu będą Nuno Pereira i Bruno Rodrigues). 40-letni Portugalczyk w 2012 r. prowadził już mecz drużyny z Polski w europejskich rozgrywkach. Było to starcie Legii Warszawa z Metalurgiem Lipawa. Legia wygrała 5:1, a Łotysze kończyli mecz w osłabieniu. W 54. minucie tamtego spotkania czerwoną kartką ukarany został Genadijs Solonicins.
Adam Buksa: Chcę stanowić o sile tej drużyny
W sobotnim sparingu z APOEL-em Nikozja Adam Buksa strzelił efektownego gola z dystansu, a ponadto był jednym z najlepszych zawodników na boisku. - Mam nadzieję, że wykorzystam szansę od trenera i na dłużej utrzymam miejsce w wyjściowym składzie - mówił po meczu z Cypryjczykami 18-latek.
W sobotnie popołudnie Lechia efektownie pokonała w sparingu APOEL Nikozja (relacja+zdjęciaTUTAJ). W tygodniu poprzedzającym mecz piłkarze nie mieli lekko i ich dyspozycja była pewną niewiadomą.
- Pokazaliśmy, że mimo ciężkich treningów w tygodniu, jesteśmy już na tyle dojrzali i inteligentni, że jesteśmy w stanie pokonać mistrza Cypru, który przygotowuje się do gry w eliminacjach do Ligi Mistrzów - mówił po spotkaniu Adam Buksa.
Wynik 4:1 z mistrzem Cypru robi wrażenie, a przecież w meczu nie zagrało wielu podstawowych zawodników, którzy mieli przedłużone urlopy.
- Niezależnie od tego, kto wychodzi na boisko, jego zadaniem jest pokazać swoją wartość - podkreśla Buksa. - Nie jest ważne, czy jest to zawodnik regularnie grający, czy nie. Mamy bardzo wyrównany skład i nie można mówić, że z APOEL-em zagrali zmiennicy, przez co wynik jest zaskoczeniem. Pokonaliśmy ich zasłużenie, a w drugiej połowie byli w zasadzie bez szans. Mieliśmy przewagę i trzeba pogratulować chłopakom, bo wykonaliśmy kawał dobrej roboty - dodaje.
Biało-zieloni efektownie rozpoczęli drugą część meczu. Bruno Nazario wyprowadził kontratak, podał do Buksy, który efektownym strzałem zza pola karnego zaskoczył bramkarza gości.
- Ciężko mi powiedzieć, czy bramkarz popełnił w tej sytuacji błąd. Zdecydowałem się na uderzenie z około dwudziestu metrów. Piłka dostała dziwnej trajektorii. Przy uderzeniu zeszła mi trochę na zewnętrzną część buta i w locie zmieniała swój kierunek. Bardzo się z tej bramki cieszę - przyznaje 18-latek.
Teraz drużyna wyjeżdża na jedyny tego lata obóz przygotowawczy do Grodziska Wielkopolskiego.
- Jedziemy tam, by przygotować się do sezonu jeszcze lepiej, niż miało to miejsce przed rokiem. Zdajemy sobie sprawę, że jest to dopiero początek przygotowań. Zostało jeszcze bardzo dużo pracy do wykonania - zauważył.
W poprzednim sezonie Buksa nie grał zbyt wiele. Jednak pod koniec rozgrywek, gdy tylko pojawiał się na boisku, ciężko powiedzieć, by zawodził.
- Czas pokaże, czy teraz będę grał częściej. Jestem do dyspozycji trenera i tylko od niego zależy, czy będzie chciał skorzystać z moich usług w trakcie sezonu. Ja jestem gotowy i ciężko pracuję, by w przyszłym sezonie stanowić o sile Lechii - przyznaje.
Mimo, iż 18-latek nie grał dużo, ani przez moment nie żałował przyjścia do Gdańska. Transfer z Włoch wyszedł mu na dobre.
- Każdy zawodnik, który jest w Lechii, chce grać jak najwięcej w ekstraklasie - mówi Buksa. Nie inaczej było ze mną. Jednak tak jak podkreślałem wcześniej, to był mój pierwszy rok w seniorskiejpiłce. Bardzo się przez ten czas rozwinąłem. Przede wszystkim ominęły mnie kontuzje. Bardzo dobrze rozumiem się z kolegami z drużyny. Pozostało tylko ciężko pracować i czekać, aż trener da mi szansę. Mam nadzieję, że ją wykorzystam i utrzymam na dłużej miejsce w wyjściowym składzie - przekonuje zawodnik.
Od momentu, gdy w klubie jest Jerzy Brzęczek, Buksa ani razu nie zagrał w Lechii jako wysunięty napastnik. Podobnie wyglądało to w meczach trzecioligowych rezerw, gdy ustawiany był na skrzydle.
- Jestem napastnikiem, natomiast od stycznia trener wystawia mnie na boku. Akceptuję to. Gra mi się dobrze na tej pozycji i cieszę się, że mogę występować. Ma to swoje plusy i minusy, ale absolutnie nie narzekam. Dostając szansę na boisku, staram się ją wykorzystać w stu procentach - zakończył.
Wynik 4:1 z mistrzem Cypru robi wrażenie, a przecież w meczu nie zagrało wielu podstawowych zawodników, którzy mieli przedłużone urlopy.
- Niezależnie od tego, kto wychodzi na boisko, jego zadaniem jest pokazać swoją wartość - podkreśla Buksa. - Nie jest ważne, czy jest to zawodnik regularnie grający, czy nie. Mamy bardzo wyrównany skład i nie można mówić, że z APOEL-em zagrali zmiennicy, przez co wynik jest zaskoczeniem. Pokonaliśmy ich zasłużenie, a w drugiej połowie byli w zasadzie bez szans. Mieliśmy przewagę i trzeba pogratulować chłopakom, bo wykonaliśmy kawał dobrej roboty - dodaje.
Biało-zieloni efektownie rozpoczęli drugą część meczu. Bruno Nazario wyprowadził kontratak, podał do Buksy, który efektownym strzałem zza pola karnego zaskoczył bramkarza gości.
- Ciężko mi powiedzieć, czy bramkarz popełnił w tej sytuacji błąd. Zdecydowałem się na uderzenie z około dwudziestu metrów. Piłka dostała dziwnej trajektorii. Przy uderzeniu zeszła mi trochę na zewnętrzną część buta i w locie zmieniała swój kierunek. Bardzo się z tej bramki cieszę - przyznaje 18-latek.
Teraz drużyna wyjeżdża na jedyny tego lata obóz przygotowawczy do Grodziska Wielkopolskiego.
- Jedziemy tam, by przygotować się do sezonu jeszcze lepiej, niż miało to miejsce przed rokiem. Zdajemy sobie sprawę, że jest to dopiero początek przygotowań. Zostało jeszcze bardzo dużo pracy do wykonania - zauważył.
W poprzednim sezonie Buksa nie grał zbyt wiele. Jednak pod koniec rozgrywek, gdy tylko pojawiał się na boisku, ciężko powiedzieć, by zawodził.
- Czas pokaże, czy teraz będę grał częściej. Jestem do dyspozycji trenera i tylko od niego zależy, czy będzie chciał skorzystać z moich usług w trakcie sezonu. Ja jestem gotowy i ciężko pracuję, by w przyszłym sezonie stanowić o sile Lechii - przyznaje.
Mimo, iż 18-latek nie grał dużo, ani przez moment nie żałował przyjścia do Gdańska. Transfer z Włoch wyszedł mu na dobre.
- Każdy zawodnik, który jest w Lechii, chce grać jak najwięcej w ekstraklasie - mówi Buksa. Nie inaczej było ze mną. Jednak tak jak podkreślałem wcześniej, to był mój pierwszy rok w seniorskiejpiłce. Bardzo się przez ten czas rozwinąłem. Przede wszystkim ominęły mnie kontuzje. Bardzo dobrze rozumiem się z kolegami z drużyny. Pozostało tylko ciężko pracować i czekać, aż trener da mi szansę. Mam nadzieję, że ją wykorzystam i utrzymam na dłużej miejsce w wyjściowym składzie - przekonuje zawodnik.
Od momentu, gdy w klubie jest Jerzy Brzęczek, Buksa ani razu nie zagrał w Lechii jako wysunięty napastnik. Podobnie wyglądało to w meczach trzecioligowych rezerw, gdy ustawiany był na skrzydle.
- Jestem napastnikiem, natomiast od stycznia trener wystawia mnie na boku. Akceptuję to. Gra mi się dobrze na tej pozycji i cieszę się, że mogę występować. Ma to swoje plusy i minusy, ale absolutnie nie narzekam. Dostając szansę na boisku, staram się ją wykorzystać w stu procentach - zakończył.
Michał Kopczyński uszkodził nerw międzyżebrowy. Piłkarz może wrócić do Warszawy
W niedzielnym treningu Legii w austriackim Leogang udziału nie wziął Michał Kopczyński. Pomocnik mocno stłukł nerw międzyżebrowy i być może zostanie odesłany do Warszawy.
Kopczyński urazu doznał podczas pierwszego treningu na austriackim zgrupowaniu. Pomocnik zderzył się z Michałem Żyrą. Chociaż do końca zajęć odczuwał ból, to razem z zespołem dokończył czwartkowy trening.
Tego dnia Kopczyński nie dokończył jedynego treningu. Piłkarz zszedł z boiska w trakcie gry w "dziadka". Okazało się, że mały krwiak, który powstał po czwartkowym zderzeniu rozrósł się na tyle, że utrudnia on piłkarzowi głębsze wdechy powietrza przy oddychaniu. Powodem tego jest silne stłuczenie nerwu międzyżebrowego.
Kopczyński do treningów wrócić ma w poniedziałek. Zawodnik na zajęcia wyjdzie po podaniu silnych leków przeciwbólowych. Jeżeli te nie pomogą, 23-latek może zostać odesłany do Warszawy, ponieważ gojenie się tego typu urazu trwać może nawet dwa tygodnie. Ostateczną decyzję sztab szkoleniowy i medyczny Legii podejmie w poniedziałek.
Ekstraklasa 2014/15
| lp. | Drużyna | M | Pkt | Br. | Zw. | R | Por. |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Lech Poznań | 37 | 43 (54) | 67-33 | 19 | 13 | 5 |
| 2 | Legia Warszawa | 37 | 42 (56) | 64-33 | 21 | 7 | 9 |
| 3 | Jagiellonia Białystok | 37 | 41 (49) | 59-44 | 19 | 8 | 10 |
| 4 | Śląsk Wrocław | 37 | 35 (46) | 50-43 | 15 | 13 | 9 |
| 5 | Lechia Gdańsk | 37 | 29 (47) | 45-47 | 13 | 10 | 14 |
| 6 | Wisła Kraków | 37 | 28 (43) | 56-48 | 12 | 13 | 12 |
| 7 | Górnik Zabrze | 37 | 26 (43) | 50-60 | 12 | 11 | 14 |
| 8 | Pogoń Szczecin | 37 | 22 (41) | 45-52 | 11 | 9 | 17 |
| 9 | Cracovia Kraków | 37 | 36 (37) | 50-44 | 15 | 9 | 13 |
| 10 | Ruch Chorzów | 37 | 30 (33) | 44-46 | 12 | 10 | 15 |
| 11 | Korona Kielce | 37 | 28 (39) | 44-55 | 12 | 11 | 14 |
| 12 | Piast Gliwice | 37 | 28 (39) | 50-56 | 13 | 8 | 16 |
| 13 | Podbeskidzie | 37 | 27 (39) | 47-60 | 12 | 10 | 15 |
| 14 | Górnik Łęczna | 37 | 27 (34) | 39-46 | 11 | 11 | 15 |
| 15 | Zawisza Bydgoszcz | 37 | 24 (29) | 45-63 | 10 | 8 | 19 |
| 16 | GKS Bełchatów | 37 | 21 (31) | 35-60 | 9 | 9 | 19 |
- Grupa mistrzowska
- Grupa spadkowa
Nenhum comentário:
Postar um comentário