Dwa gole Dawida Kownackiego i drugie sparingowe zwycięstwo mistrzów Polski
Lech Poznań przegrywał 0:1 z pierwszoligową Olimpią Grudziądz, ale potem dwie bramki zdobył Dawid Kownacki i "Kolejorz" w swoim drugim sparingu w Gniewinie odniósł drugie zwycięstwo.
W środowe przedpołudnie, dopiero po raz drugi na tym zgrupowaniu trener Maciej Skorża miał okazją przeprowadzić trening taktyczny. Wcześniej piłkarze, którzy później rozpoczęli przygotowania, dopiero wracali do formy fizycznej, inni leczyli urazy i lechici trenowali w podgrupach. W ekipie mistrzów Polski trwał i trwa wyścig z czasem, bo już 10 lipca "Kolejorza" czeka pierwszy mecz o stawkę - pojedynek z Legią Warszawa o superpuchar - a cztery dni później poznaniacy rozpoczynają walkę o Ligę Mistrzów.
Na mecz z Olimpią Grudziądz wyszła jedenastka, która była jedną z przymiarek do tego spotkania. Z nowości: po raz pierwszy zagrał napastnik Marcin Robak, a Karol Linetty wrócił do roli ofensywnego pomocnika. Na tej pozycji grał, gdy wchodził do zespołu jako nastolatek. Teraz reprezentant Polski ma grać bliżej napastników, bo w drużynie pojawił się Abdul Aziz Tetteh, który wraz z Łukaszem Trałką ma więcej obowiązków defensywnych.
Ustawiony nietypowo Lech Poznań zaczął nieźle. Szansę miał Dawid Kownacki po dośrodkowaniu Kebby Ceesaya, strzelał też Szymon Pawłowski. Z czasem to jednak pierwszoligowcy zaczęli nieoczekiwanie dominować. Ba, objęli nawet prowadzenie po tym, jak Maciej Gostomski zderzył się z Abdulem Azizem Tettehem i przeciwnicy mogli posłać piłkę do opuszczonej bramki. Podstawowy bramkarz mistrzów kraju nie pierwszy raz nie popisał się przy wyjściu do dośrodkowania, co musi martwić przed nowym sezonem.
- To teraz chyba trener odwoła zmiany zaplanowane na połowę meczu - zastanawiali się rezerwowi gracze Olimpii, sugerując, że zespół z Grudziądza będzie chciał za wszelką cenę utrzymać prowadzenie i móc się potem pochwalić sparingową wygraną z najlepszym zespołem ekstraklasy. Tym bardziej, że naprawdę zanosiło się na sensację, bo niżej notowani rywale potrafili długo utrzymać się przy piłce i nawet nie pozwalali za bardzo zbudować Lechowi akcji, po której mogłoby paść wyrównanie. Mało tego, Dariusz Dudka musiał nawet wybijać piłkę sprzed pustej bramki, żeby nie zrobiło się 0:2. Gol nie padł, a parę minut później lechici doprowadzili do wyrównania. Po ładnej akcji i podaniu Marcina Robaka piłkę do siatki wepchnął z bliska Dawid Kownacki.
Na drugą połowę Maciej Skorża wystawił Barry'ego Douglasa, ale, co ciekawe, w roli lewoskrzydłowego. Szkot rozruszał akcje drużyny. Gdy w jednej akcji kilka razy efektownie dryblował, wzbudził owację dzieci, które na trybunach Areny Mistrzów w Gniewinie przyglądały się meczowi. Nie ma się co dziwić, najmłodsi kibice lubią właśnie takie zagrania niczym z gier komputerowych.
Barry Douglas w kilkanaście minut posłał też kilka dobrych dośrodkowań pod bramkę Olimpii. Po jednym z nich powstało wielkie zamieszanie, a piłka trącona przez Denisa Thomallę trafiła w poprzeczkę. Gdy szkocki piłkarz wrzucił piłkę po raz kolejny, Dawid Kownacki przemyślanym strzałem głową po raz drugi pokonał bramkarza pierwszoligowca. Było 2:1.
Przez ostatnie pół godziny przeciwko Olimpii zagrało wielu rezerwowych tego popołudnia. Taką rolę pełni na razie Darko Jevtić, który po zabiegu przepukliny pachwiny właśnie wznowił treningi. Z ciekawostek, opaskę kapitana drużyny nosił stoper Maciej Wilusz.
Po dwóch sparingowych zwycięstwach Lecha Poznań czeka w Gniewinie jeszcze sobotni pojedynek z Apoelem Nikozja. Zespół z Semirem Stiliciem w składzie także przygotowuje się do eliminacji do Ligi Mistrzów i będzie chyba najbardziej wymagającym rywalem drużyny Macieja Skorży podczas tego obozu.

Ustawiony nietypowo Lech Poznań zaczął nieźle. Szansę miał Dawid Kownacki po dośrodkowaniu Kebby Ceesaya, strzelał też Szymon Pawłowski. Z czasem to jednak pierwszoligowcy zaczęli nieoczekiwanie dominować. Ba, objęli nawet prowadzenie po tym, jak Maciej Gostomski zderzył się z Abdulem Azizem Tettehem i przeciwnicy mogli posłać piłkę do opuszczonej bramki. Podstawowy bramkarz mistrzów kraju nie pierwszy raz nie popisał się przy wyjściu do dośrodkowania, co musi martwić przed nowym sezonem.
- To teraz chyba trener odwoła zmiany zaplanowane na połowę meczu - zastanawiali się rezerwowi gracze Olimpii, sugerując, że zespół z Grudziądza będzie chciał za wszelką cenę utrzymać prowadzenie i móc się potem pochwalić sparingową wygraną z najlepszym zespołem ekstraklasy. Tym bardziej, że naprawdę zanosiło się na sensację, bo niżej notowani rywale potrafili długo utrzymać się przy piłce i nawet nie pozwalali za bardzo zbudować Lechowi akcji, po której mogłoby paść wyrównanie. Mało tego, Dariusz Dudka musiał nawet wybijać piłkę sprzed pustej bramki, żeby nie zrobiło się 0:2. Gol nie padł, a parę minut później lechici doprowadzili do wyrównania. Po ładnej akcji i podaniu Marcina Robaka piłkę do siatki wepchnął z bliska Dawid Kownacki.
Na drugą połowę Maciej Skorża wystawił Barry'ego Douglasa, ale, co ciekawe, w roli lewoskrzydłowego. Szkot rozruszał akcje drużyny. Gdy w jednej akcji kilka razy efektownie dryblował, wzbudził owację dzieci, które na trybunach Areny Mistrzów w Gniewinie przyglądały się meczowi. Nie ma się co dziwić, najmłodsi kibice lubią właśnie takie zagrania niczym z gier komputerowych.
Barry Douglas w kilkanaście minut posłał też kilka dobrych dośrodkowań pod bramkę Olimpii. Po jednym z nich powstało wielkie zamieszanie, a piłka trącona przez Denisa Thomallę trafiła w poprzeczkę. Gdy szkocki piłkarz wrzucił piłkę po raz kolejny, Dawid Kownacki przemyślanym strzałem głową po raz drugi pokonał bramkarza pierwszoligowca. Było 2:1.
Przez ostatnie pół godziny przeciwko Olimpii zagrało wielu rezerwowych tego popołudnia. Taką rolę pełni na razie Darko Jevtić, który po zabiegu przepukliny pachwiny właśnie wznowił treningi. Z ciekawostek, opaskę kapitana drużyny nosił stoper Maciej Wilusz.
Po dwóch sparingowych zwycięstwach Lecha Poznań czeka w Gniewinie jeszcze sobotni pojedynek z Apoelem Nikozja. Zespół z Semirem Stiliciem w składzie także przygotowuje się do eliminacji do Ligi Mistrzów i będzie chyba najbardziej wymagającym rywalem drużyny Macieja Skorży podczas tego obozu.
1 lipca 2015, 17:00 - Gniewino (Stadion Gminny)
Olimpia Grudziądz Michal Piter-Bučko 29 - Dawid Kownacki 44, 58 | ||
Olimpia Grudziądz: 26. Bartosz Fabiniak (46, 69. Michał Wróbel) - 25. Bartosz Jaroch (46, 3. Adrian Bielawski), 2. Michał Łabędzki (46, 5. Sebastian Zalepa), 28. Michal Piter-Bučko (46, 23. Tomasz Lewandowski), 6. Adam Banasiak (46, 27. Marcin Woźniak) - 9. Marcin Kaczmarek (46, 19. Patryk Szymański), 11. Marcin Smoliński (46, 8. Bruno Żołądź), 14. Dariusz Kłus (46, 20. Patryk Urbański), 90. Donald Djoussé (46, 77. Patryk Skórecki), 10. Paul Grischok - 18. Adam Cieśliński (66, 21. Maciej Prusinowski).
| ||
Lech Poznań: 33. Maciej Gostomski (46, 36. Mateusz Lis) - 21. Kebba Ceesay (72, 40. Jan Bednarek), 15. Dariusz Dudka (72, 16. Jakub Serafin), 35. Marcin Kamiński (72, 26. Maciej Wilusz), 5. Tamás Kádár - 24. Dawid Kownacki (72, 10. Darko Jevtić), 6. Łukasz Trałka (72, 17. Szymon Drewniak), 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty (46, 20. Dávid Holman), 8. Szymon Pawłowski (46, 3. Barry Douglas) - 22. Marcin Robak (46, 18. Denis Thomalla).
| ||
żółte kartki: Lewandowski - Linetty, Ceesay, Tetteh.
sędziował: Paweł Dreschel (Gdańsk). | ||
Lech Poznań wygrał w rozegranym w Gniewinie sparingu z pierwszoligową Olimpią Grudziądz 2-1 (1-1).
Sztab szkoleniowy Olimpii sprawdzał na lewym skrzydle Paula Grischoka - 29-letniego pomocnika, który grał w przeszłości w Widzewie Łódź i właśnie Olimpii. | ||
Nenhum comentário:
Postar um comentário