sábado, 27 de junho de 2015

FK Sarajevo - Lech Poznań. Rywal "Kolejorza" się zbroi, Bośniacy sprowadzili trójkę zawodników i chcą kolejnego

Resultado de imagem para bandeira polonia   Resultado de imagem para pzpn

Milan Stepanov, Tomislav Barbarić oraz Rijad Kobiljar - to trójka zawodników, która w ciągu kilku ostatnich dni trafiła do FK Sarajevo, rywala Lecha Poznań w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Bośniacy jednak nie zamierzają na tym poprzestać.
Już wczoraj pisaliśmy o tym, że do zespołu FK Sarajevo dołączył doświadczony Milan Stepanov, reprezentant Serbii.Już wczoraj pisaliśmy o tym, że do zespołu FK Sarajevo dołączył doświadczony Milan Stepanov, reprezentant Serbii. Władze rywala Lecha Poznań w walce oLigę Mistrzów nie próżnują. Oprócz Stepanova do mistrza Bośni trafili też Tomislav Barbarić oraz Rijad Kobiljar.

Barbarić to wysoki (190 cm wzrostu) obrońca, wychowanek Dinama Zagrzeb. 26-latek w przeszłości występował m.in. w Sturmie Graz i RNK Split, zdążył też zanotować 22 występy w młodzieżowych kadrach Chorwacji. Z kolei Rijad Kobiljar to 19-letni Bośniak, który jeszcze jakodziecko wyjechał z rodzicami do Stanów Zjednoczonych. Młody napastnik trafił do Sarajewa trafił z polecenia Semjona Milosevicia, byłego piłkarza FK Sarajevo. 
Bośniackie media zapowiadają, że to nie koniec transferów do zespołu mistrza kraju. Bliski podpisania kontraktu z klubem jest Harmony Ikande, 24-letni nigeryjski pomocnik. W przeszłości Ikande był piłkarzem AC Milan, ale nie przebił się tam do składu. Ostatnie lata swojej kariery spędził m.in. w Beitarze Jerozolima i Hapoelu Tel-Awiw. Zaliczył też jeden występ w reprezentacji Nigerii.

Wisła Kraków przegrywa na Słowacji, ale błyszczy Tomasz Cywka


Stadion w Popradzie leży, jak na małe miasto przystało, przy ulicy Sportowej. Tuż obok obiektu jest aquapark z basenem olimpijskim, korty tenisowe i lodowisko. Okolica cicha i urocza. Jeśli ktoś lubi tamtędy przechadzać się w sobotnie popołudnia, to tym razem oprócz szumu lasu i śpiewu ptaków słyszeć mógł pokrzykiwania piłkarzy i trenerów.

Na przykład pochwały Kazimierza Moskal dla 20-letniego Tomasza Zająca na początku meczu

. - Brawo, brawo! - krzyczał, gdy skrzydłowy próbował dryblować. 

Później pochwały ustąpiły miejsca krytyce i uwagom. Gdy Zając źle ustawiał się w obronie, słyszał, że powinien trzymać się środka, a gdy źle zagrywał, musiał już słuchać długich tyrad. - Kopnąłeś byle tylko kopnąć na drugą stronę - krytykował Moskal po nieudanym przerzucie piłki. Zszedł po godzinie - widać było po nim szybkość i drybling, ale również słabość fizyczną i złe decyzje.

Niecelnych podań w meczu było więcej. Słabo zagrywali zwłaszcza boczni obrońcy - Maciej Sadlok i Łukasz Burliga ("Takie ciężkie piłki dajecie, że nie ma co zrobić z nimi"). Obaj dawali się też ogrywać i przez to Koszyce kilkukrotnie groźnie zaatakowali. Ich kombinacje nie przyciągały oka, ale w pewnym momencie wydawało się, że bramka to kwestia czasu. Zwłaszcza wtedy, gdy Słowacy trafili w słupek po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

- Uważaj na pierwszy słupek przy rogu! - krzyczał do Michała Buchalika trener bramkarzy Paweł Primel.

Po półgodzinie gry Wisła znowu zaczęła mieć przewagę. Wtedy błysnął przede wszystkim Tomasz Cywka. Dobrze się ustawiał, świetnie chronił piłkę, nie dawał się przepchać. - Widać po nim skąd do nas przyszedł - cieszył się w przerwie prezes Robert Gaszyński. Jeśli tak wygląda piłkarz wyciągnięty z angielskiej Championship, to wypada tylko żałować, że w Wiśle grać nie będzie Radosław Majewski.

Trybuny ożywały tylko momentami. Widać było, że obie drużyny są na początkowym etapie przygotowań. Niewiele było zagrań, które można było oklaskiwać.

Najgłośniej było w 63. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w znakomitej sytuacji znalazł się Franciszek Pavuk i pewnym uderzeniem głową pokonał Buchalika.

Wisła odpowiedziała składną grą. Nic dziwnego, Moskal wprowadził na boisko piłkarzy doświadczonych i ogranych, a po Słowakach widać było braki w technice i taktyce. Dobrze prezentował się 19-letni Kamil Kuczak. Lepiej niż starszy o rok Tomasz Zając i lepiej niż ściągnięty w miejsce Semira Stilicia Denis Popović. Słoweniec nie popisał się żadnym ciekawym zagraniem.

Do końca meczu krakowianie próbowali zdobyć wyrównującą bramkę, ale wszystkie próby spełzły na niczym.

Wisła: Buchalik (75. M. Zając) - Jović, Czekaj (60. Guzmics), Głowacki (77. Witek), Sadlok - Uryga, Boguski (46. Brożek) - Burliga (60. Kuczak), Cywka, T. Zając (60. Popović) - Jankowski (75. Mordec). 

Nenhum comentário:

Postar um comentário