Oba kluby już po raz szósty zagrają w decydującej fazie PP. Bilans dotychczasowych meczów jest lepszy dla zespołu ze stolicy (3-2). W ubiegłym roku - również na największym stadionie w kraju - wygrał 2:1. Łącznie piłkarze Legii siedemnaście razy sięgali po Puchar Polski, co jest rekordem, a lechici pięciokrotnie.

Przed rokiem na listę strzelców w finale Pucharu Polski wpisali się tylko Tomasz Jodłowiec i Marek Saganowski. Ten pierwszy uczynił to dwukrotnie - raz pokonał własnego bramkarza, później się zrehabilitował i skierował piłkę do bramki strzeżonej przez Macieja Gostomskiego. To już jednak historia...

W półfinałach obecnej edycji zespoły ekstraklasy wyeliminowały pierwszoligowców. Legia okazała się dwukrotnie lepsza od Zawiszy Bydgoszcz (4:0, 2:1), a Lech wygrał dwumecz z Zagłębiem Sosnowiec (1:0, 1:1).

- Jaki mamy plan na mecz z Lechem? Aby wygrać, trzeba dobrze zagrać w ofensywie, ale i w defensywie. Zbalansować to wszystko. Drużyna jest w bardzo dobrej formie. W tym sezonie już kilka razy mierzyliśmy się z Lechem, dlatego mieliśmy dużo materiału do przemyślenia. Każdy mecz, który do tej pory graliśmy, był inny. Wydaje mi się, że w Lechu również zobaczymy kilku nowych zawodników. Przed nami bardzo trudne spotkanie. To, że mierzy się ze sobą aktualny mistrz Polski i zdobywca krajowego pucharu, mówi samo za siebie - powiedział trener Legii Warszawa Stanisław Czerczesow.

- Poziom motywacji nie może być większy, nie da się być bardziej zmotywowanym niż my wtedy czy dzisiaj. W przypadku takich spotkań nie myśli się o tym, co się zdarzyło przed i co się zdarzy po. Przed nami jeden mecz, który zdecyduje o trofeum. Na trybunach zasiądzie 15 czy 20 tysięcy ludzi z Poznania. Takie mecze zostają w pamięci na zawsze. Trener pytał mnie niedawno, ile konfrontacji ze swojej kariery pamiętam. I faktycznie, maksymalnie trzy czy cztery - i finał Pucharu Polski z ubiegłego roku jest jednym z nich. Jesteśmy tu po to, by wygrać. Zupełnie nie myślę o tym, co będzie za tydzień.

Spotkanie na PGE Narodowym obejrzy prawie 50 tys. widzów (trzeba uwzględnić strefy buforowe). Zapewne więcej na trybunach będzie fanów Legii, ale piłkarze Lecha również mogą liczyć na głośny doping. Przed rokiem w finale lechitów dopingowało kilkanaście tysięcy fanów. Podobnie będzie podczas najbliższego spotkania. Wszystkie bilety (ok. 10,5 tysiąca sztuk), które otrzymał klub, zostały sprzedane. Wielu sympatyków Lecha pojawi się również na tzw. sektorach neutralnych.

PZPN systematycznie stara się przywrócić odpowiednią rangę rywalizacji o Puchar Polski. Mają temu służyć m.in. uroczyste ceremonie losowania drabinki turniejowej, zwiększenie puli nagród i przede wszystkim organizacja finału. W tym roku - po raz trzeci z rzędu - odbędzie się na największym stadionie w kraju.

- To nie jest tylko finał pucharu kraju, to święto całej polskiej piłki. Kończy się edycja rozgrywek, w której wystartowało ponad tysiąc drużyn. Nie ma meczu w Polsce, który miałby większą rangę niż finał PP na Stadionie Narodowym - powiedział prezes PZPN Zbigniew Boniek.



blog FLAVIO RAMALHO