Cztery mecze, cztery porażki i zero strzelonych bramek - tak wygląda bilans trenera Marcina Broniszewskiego w Wiśle Kraków. "Biała Gwiazda" utraciła swój blask, a dzisiaj dobiła ją Pogoń Szczecin. "Portowcy" wygrali w Krakowie po raz pierwszy od 15 lat!
Tak eksperymentalnego ustawienia Wisły kibice nie widzieli od lat. Krakowski zespół jest zdziesiątkowany kontuzjami, a w piątek od pierwszej minuty na murawę wybiegli tak anonimowi piłkarze jak Krystian Kujawa czy Kamil Kuczak. Na dodatek Tomasz Cywka musiał po raz kolejny próbować swoich sił na lewej obronie, a w ataku zagrał Rafael Crivellaro, czyli nominalny pomocnik.
Pierwsza połowa przebiegła dosyć spokojnie. Gra była bardzo wyrównana i raczej oba zespoły były nastawione, aby przede wszystkim nie stracić gola.
Taki stan rzeczy utrzymywał się do 41 minuty. Wówczas Rafał Murawski rozegrał bardzo dobrą akcję zWładimirem Dwaliszwilim i pomocnik Pogoni wepchnął piłkę do bramki Wisły. Dla kapitana "Portowców" było to trzecie trafienie w tym sezonie.
W drugiej połowie szczecinianie ruszyli do śmielszych ataków. Najpierw strzał Marcina Listkowskiegozatrzymał Radosław Cierzniak, a chwilę później Murawski uderzył tuż nad poprzeczką bramki gospodarzy. Pod koniec meczu swoich sił spróbował jeszcze Dwaliszwili, ale jego strzał przeszedł daleko obok bramki Wisły. Krakowianie próbowali jeszcze zmienić rezultat posyłając piłkę w pole karne Pogoni, ale nie przyniosło to większego zagrożenia.
"Portowcy" zanotowali czwartą wygraną z rzędu, co jest ich najlepszym wynikiem, odkąd powrócili do ekstraklasy. Z kolei dla Wisły dzisiejsza porażka jest przedłużeniem czarnej serii. Piłkarze z Krakowa nie potrafią zdobyć trzech punktów od 6 listopada. "Białą Gwiazdę" na pewno czekają zimą spore zmiany...
Piłka nożna. Zagłębie Lubin - Górnik Zabrze 2:4. Kanonada na koniec roku
W ostatniej rozgrywanej w tym roku kolejce Ekstraklasy Zagłębie przegrało na własnym stadionie z walczącym o utrzymanie Górnikiem Zabrze 2:4.
Od początku tego spotkania to podopieczni Piotra Stokowca częściej utrzymywali się przy piłce, ale nie miało to przełożenia na okazje bramkowe. Górnik grał ostrożnie, lecz po przejęciu natychmiast rozpoczynał szybki atak. Po jednym z nich w 19 min objął prowadzenie. Po zamieszaniu w polu karnym jeden z piłkarzy wybił futbolówkę przed szesnastkę, gdzie stał Roman Gergel. Słowak nie zastanawiając się długo uderzył z pierwszej i piłka zatrzepotała w siatce.
Nie bez winy był w tej sytuacji golkiper „Miedziowych” - Martin Polacek, gdyż miał futbolówkę na rękawicach. Na odpowiedź miejscowych nie trzeba było jednak długo czekać. Już dwie minuty później Michal Papadopulos bardzo dobrze obsłużył podaniem Łukasza Janoszkę, ten przyjął piłkę na klatkę piersiową, minął Janukiewicza i skierował ją do pustej bramki – 1:1. To nie był koniec popisów strzeleckich w tej połowie. Kiedy wydawało się, że gracze KGHM-u są na najlepszej drodze do zdobycia kolejnego gola, znów zostali zaskoczeni przez przyjezdnych. W 24 min z lewej strony dośrodkował Łukasz Madej, a najwyżej w polu karnym Zagłębia wyskoczył Bartosz Kopacz i górnicy z Zabrza znów byli na prowadzeniu. To kolejny gol, przy którym źle zachował się Polacek. Prowadzący te zawody Paweł Gil przedłużył pierwszą połowę o jedną minutę i kiedy niektórzy kibice wychodzili już na papierosa, gospodarzom udało się wyrównać. W ostatniej akcji tej części gry trafił Damian Zbozień. Po zmianie stron jedni i drudzy szukali swoich okazji. Widać było, że nikogo nie zadowala podział punktów. W 56 min gola stadiony świata zdobył weteran polskiej ekstraklasy – Radosław Sobolewski. Przyjął sobie piłkę na 20 metrze i mierzonym uderzeniem posłał ją w samo okienko bramki bezradnego Polacka. Miejscowi łapali się za głowy. Kibice byli świadkami otwartej gry z obu stron, ale MKS-owi zaczynało brakować pomysłów na sforsowanie defensywy Górnika. Goście z kolei zadali jeszcze jeden cios. Po rzucie rożnym w 73 min futbolówkę zgrał Danch, przejął ją Szeweluchin i strzelił pod nogami Polacka. Oba zespoły stworzyły sobie jeszcze kilka okazji, ale więcej bramek na Stadionie w Lubinie nie padło.
Od początku tego spotkania to podopieczni Piotra Stokowca częściej utrzymywali się przy piłce, ale nie miało to przełożenia na okazje bramkowe. Górnik grał ostrożnie, lecz po przejęciu natychmiast rozpoczynał szybki atak. Po jednym z nich w 19 min objął prowadzenie. Po zamieszaniu w polu karnym jeden z piłkarzy wybił futbolówkę przed szesnastkę, gdzie stał Roman Gergel. Słowak nie zastanawiając się długo uderzył z pierwszej i piłka zatrzepotała w siatce.
Nie bez winy był w tej sytuacji golkiper „Miedziowych” - Martin Polacek, gdyż miał futbolówkę na rękawicach. Na odpowiedź miejscowych nie trzeba było jednak długo czekać. Już dwie minuty później Michal Papadopulos bardzo dobrze obsłużył podaniem Łukasza Janoszkę, ten przyjął piłkę na klatkę piersiową, minął Janukiewicza i skierował ją do pustej bramki – 1:1. To nie był koniec popisów strzeleckich w tej połowie. Kiedy wydawało się, że gracze KGHM-u są na najlepszej drodze do zdobycia kolejnego gola, znów zostali zaskoczeni przez przyjezdnych. W 24 min z lewej strony dośrodkował Łukasz Madej, a najwyżej w polu karnym Zagłębia wyskoczył Bartosz Kopacz i górnicy z Zabrza znów byli na prowadzeniu. To kolejny gol, przy którym źle zachował się Polacek. Prowadzący te zawody Paweł Gil przedłużył pierwszą połowę o jedną minutę i kiedy niektórzy kibice wychodzili już na papierosa, gospodarzom udało się wyrównać. W ostatniej akcji tej części gry trafił Damian Zbozień. Po zmianie stron jedni i drudzy szukali swoich okazji. Widać było, że nikogo nie zadowala podział punktów. W 56 min gola stadiony świata zdobył weteran polskiej ekstraklasy – Radosław Sobolewski. Przyjął sobie piłkę na 20 metrze i mierzonym uderzeniem posłał ją w samo okienko bramki bezradnego Polacka. Miejscowi łapali się za głowy. Kibice byli świadkami otwartej gry z obu stron, ale MKS-owi zaczynało brakować pomysłów na sforsowanie defensywy Górnika. Goście z kolei zadali jeszcze jeden cios. Po rzucie rożnym w 73 min futbolówkę zgrał Danch, przejął ją Szeweluchin i strzelił pod nogami Polacka. Oba zespoły stworzyły sobie jeszcze kilka okazji, ale więcej bramek na Stadionie w Lubinie nie padło.
| ||||
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
21 kolejka
|

















Nenhum comentário:
Postar um comentário