Siedem goli przy Bułgarskiej, mnóstwo emocji i całkiem ciekawy mecz, a także gol w debiucie nowego nabytku Duńczyka Nicki Billego wynagrodziły kibicom Lecha Poznań kilka tygodni czekania na wznowienie rozgrywek. Lech wygrał 5:2
Trener Jan Urban, mówiący o Lechu Poznań grającym piłkę efektowną, szybką, ofensywna i na jeden kontakt miał teoretycznie małe szanse na zrealizowanie tego na pozimowej murawie stadionu przy Bułgarskiej, w meczu z Termalicą Nieciecza, który wygrać trzeba było koniecznie. To był warunek rozpoczęcia podobnej passy jak ta, z jesieni, która pozwoliła Lechowi wyjść z ostatniego miejsca w tabeli aż do czołówki. I walczyć dalej o mistrzostwo.
Szanse miał małe, a jednak zrealizował. Lech zaczął grać w stylu, jakiego jesienią nie było dane oglądać widzom. Wtedy poznaniacy walczyli o przetrwanie, o przerwanie kociokwiku, w który zamieniła się obrona mistrzostwa. I bez fajerwerków, popisów gry w piłkę i rozkoszy dla oczu kibiców Kolejorz przetrwał. Teraz miał pokazać w pełni na co go stać.
Szanse miał małe, a jednak zrealizował. Lech zaczął grać w stylu, jakiego jesienią nie było dane oglądać widzom. Wtedy poznaniacy walczyli o przetrwanie, o przerwanie kociokwiku, w który zamieniła się obrona mistrzostwa. I bez fajerwerków, popisów gry w piłkę i rozkoszy dla oczu kibiców Kolejorz przetrwał. Teraz miał pokazać w pełni na co go stać.
W 16. sekundzie pierwszego meczu w roku Lech oddał strzał, krótko potem miał okazję bramkową. Zdecydowanie w grze lechitów było bardzo duże, potrafili oni bardzo często odbierać piłkę rywalom w środku pola i przechodzić do ataku. Ten konstruowany był nie mozolnie, a szybko i z pomysłem, który sprowadzał się do gry na małej przestrzeni, z kolegą znajdującym się o metra, dwa dalej.
W taki sposób padła bramka w 11. minucie. Bardzo aktywny na początku mecz Szymon Pawłowski zagrał świetną akcję z Karolem Linettym. Ten tyłem do bramki, z obrońcą na plecach zagrał mu piłkę nad linią defensywy Termaliki, na wolne pole. I Szymon Pawłowski, od piątku gracz z nowym kontraktem do 2019 roku, wjechał z nią niemal do bramki.
Gra Lecha mogła się podobać. Podobać mógł się fakt, że Marcin Kamiński czy Vladimir Volkov tak często wychodzili do akcji ofensywnych. Że Abdul Aziz Tetteh z taką mocą rozbijał odbiorami piłki akcje rywali już w ich początkowej fazie. To jednak nie tak, że Termalica czuła tylko wiatr po akcjach Kolejorza. Sama także przyjechała tu zaproponować grę w piłkę. Wojciech Kędziora trafił w słupek, Dawid Plizga miał także dobra okazję bramkową.
Lech miał ich więcej. Ta z 21. minuty była palce lizać - Abdul Aziz Tetteh podał w tempo do Nickiego Bille i Duńczyk miał do rozegrania pojedynek z bramkarzem Termaliki, który przegrał na dystansie.
On i Vladimir Volkov zagrali od pierwszej minuty, jako debiutanci. Hiszpan Sisi - trzeci ze sprowadzonych tej zimy cudzoziemców - nie mógł. Korea Południowa okazała się być zbyt daleko, by sprowadzić na jego czas dokumenty.
I Nicki Bille doczekał się w debiucie bramki. W 42. minucie znów asystą popisał się Karol Linetty, a Duńczyk efektownie wpakował piłkę do siatki. Jęki po niewykorzystanych okazjach Denisa Thomalli ustały. Niedawny zawodnik Esbjerg fB miał trzy okazje, jedną wykorzystał. A kolejnego gola nie uznał mu sędzia z powodu spalonego- a było to podanie od Vladimira Volkova. Co ciekawe, swą debiutancką bramkę zdobył w tej samej minucie, w której kilkaset uczynił to także kilometrów na zachód, w Hamburgu łotewski napastnik Artjoms Rudnevs. Snajper z piękna kartą w Lechu, o którym marzył zimą cały Poznań, wyszedł w pierwszym składzie HSV na mecz z Borussią Mönchengladbach.
Lech prowadził 2:0, ale jeszcze przed przerwą dał sobie strzelić bramkę. Ambitnie i niezłomnie, a także ciekawie grająca Termalica zdobyła go za sprawą Wojciecha Kędziory, co przypomniało wszystkim na stadionie, że Kolejorz zaczął mecz ofensywnie i zrobił wrażenie, ale z czasem stygł coraz bardziej i tempo zwalniał. Cztery minuty po przerwie Wojciech Kędziora uderzył znowu, wykorzystując podanie Jakuba Biskupa. Zdumiony Jasmin Burić nie obronił tej piłki i Termalica wyrównała. Niezwykła była jej gra w tym spotkaniu, bez cofania się, bez asekuracji, odważnie stawiała czoła Lechowi. Odważnie i z powodzeniem.
Strzelcy strzelcami, ale Lech Poznań miał świetnego asystenta. W 57. minucie Karol Linetty skompletował hat-trick - trzy asysty w jednym spotkaniu. Do tego ostatniego, bramkowego podania Szymon Pawłowskie wybiegł za szybko. Spalił, ale sędzia nie zauważył i Lech prowadził 3:2. A ponieważ była w tym zasługa Nickiego Bille, dostał brawa na stojąco, gdy schodził zmieniony przez Dawida Kownackiego. Młody lechita dostał trzy minuty gry, a wystarczyło to do zdobycia gola. Po faulu Pavla Stano na Darko Jevticiu poznaniacy mieli rzut karny. Tomasz Kędziora podszedł do Dawida Kownackiego z miną typu "oddawaj piłę, ja strzelam", ale napastnik nie przepuścił okazji. Podwyższył na 4:2. A żeby nikt mu nie wypomina, że tylko z karnych strzela, po chwili, w ostatniej minucie meczu strzelił jeszcze drugą bramką ładnym uderzeniem z powietrza po zagraniu Macieja Gajosa.
Termalica miała ochotę do gry, przez co mecz wyglądał bardzo ciekawie. Szanse na korzystny wynik straciła dopiero w ostatnich minutach. Lech nie tracił więcej goli. Tracił za to piłkarzy - na kolejny mecz w Bielsku-Białej. Za kartki będą tak pauzowali Łukasz Trałka i Karol Linetty.
W taki sposób padła bramka w 11. minucie. Bardzo aktywny na początku mecz Szymon Pawłowski zagrał świetną akcję z Karolem Linettym. Ten tyłem do bramki, z obrońcą na plecach zagrał mu piłkę nad linią defensywy Termaliki, na wolne pole. I Szymon Pawłowski, od piątku gracz z nowym kontraktem do 2019 roku, wjechał z nią niemal do bramki.
Gra Lecha mogła się podobać. Podobać mógł się fakt, że Marcin Kamiński czy Vladimir Volkov tak często wychodzili do akcji ofensywnych. Że Abdul Aziz Tetteh z taką mocą rozbijał odbiorami piłki akcje rywali już w ich początkowej fazie. To jednak nie tak, że Termalica czuła tylko wiatr po akcjach Kolejorza. Sama także przyjechała tu zaproponować grę w piłkę. Wojciech Kędziora trafił w słupek, Dawid Plizga miał także dobra okazję bramkową.
Lech miał ich więcej. Ta z 21. minuty była palce lizać - Abdul Aziz Tetteh podał w tempo do Nickiego Bille i Duńczyk miał do rozegrania pojedynek z bramkarzem Termaliki, który przegrał na dystansie.
On i Vladimir Volkov zagrali od pierwszej minuty, jako debiutanci. Hiszpan Sisi - trzeci ze sprowadzonych tej zimy cudzoziemców - nie mógł. Korea Południowa okazała się być zbyt daleko, by sprowadzić na jego czas dokumenty.
I Nicki Bille doczekał się w debiucie bramki. W 42. minucie znów asystą popisał się Karol Linetty, a Duńczyk efektownie wpakował piłkę do siatki. Jęki po niewykorzystanych okazjach Denisa Thomalli ustały. Niedawny zawodnik Esbjerg fB miał trzy okazje, jedną wykorzystał. A kolejnego gola nie uznał mu sędzia z powodu spalonego- a było to podanie od Vladimira Volkova. Co ciekawe, swą debiutancką bramkę zdobył w tej samej minucie, w której kilkaset uczynił to także kilometrów na zachód, w Hamburgu łotewski napastnik Artjoms Rudnevs. Snajper z piękna kartą w Lechu, o którym marzył zimą cały Poznań, wyszedł w pierwszym składzie HSV na mecz z Borussią Mönchengladbach.
Lech prowadził 2:0, ale jeszcze przed przerwą dał sobie strzelić bramkę. Ambitnie i niezłomnie, a także ciekawie grająca Termalica zdobyła go za sprawą Wojciecha Kędziory, co przypomniało wszystkim na stadionie, że Kolejorz zaczął mecz ofensywnie i zrobił wrażenie, ale z czasem stygł coraz bardziej i tempo zwalniał. Cztery minuty po przerwie Wojciech Kędziora uderzył znowu, wykorzystując podanie Jakuba Biskupa. Zdumiony Jasmin Burić nie obronił tej piłki i Termalica wyrównała. Niezwykła była jej gra w tym spotkaniu, bez cofania się, bez asekuracji, odważnie stawiała czoła Lechowi. Odważnie i z powodzeniem.
Strzelcy strzelcami, ale Lech Poznań miał świetnego asystenta. W 57. minucie Karol Linetty skompletował hat-trick - trzy asysty w jednym spotkaniu. Do tego ostatniego, bramkowego podania Szymon Pawłowskie wybiegł za szybko. Spalił, ale sędzia nie zauważył i Lech prowadził 3:2. A ponieważ była w tym zasługa Nickiego Bille, dostał brawa na stojąco, gdy schodził zmieniony przez Dawida Kownackiego. Młody lechita dostał trzy minuty gry, a wystarczyło to do zdobycia gola. Po faulu Pavla Stano na Darko Jevticiu poznaniacy mieli rzut karny. Tomasz Kędziora podszedł do Dawida Kownackiego z miną typu "oddawaj piłę, ja strzelam", ale napastnik nie przepuścił okazji. Podwyższył na 4:2. A żeby nikt mu nie wypomina, że tylko z karnych strzela, po chwili, w ostatniej minucie meczu strzelił jeszcze drugą bramką ładnym uderzeniem z powietrza po zagraniu Macieja Gajosa.
Termalica miała ochotę do gry, przez co mecz wyglądał bardzo ciekawie. Szanse na korzystny wynik straciła dopiero w ostatnich minutach. Lech nie tracił więcej goli. Tracił za to piłkarzy - na kolejny mecz w Bielsku-Białej. Za kartki będą tak pauzowali Łukasz Trałka i Karol Linetty.
Ekstraklasa 2015/16
| lp. | Drużyna | M | Pkt | Br. | Zw. | R | Por. |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Piast Gliwice | 22 | 46 | 39-25 | 14 | 4 | 4 |
| 2 | Legia Warszawa | 21 | 40 | 42-21 | 11 | 7 | 3 |
| 3 | Cracovia Kraków | 22 | 39 | 47-29 | 11 | 6 | 5 |
| 4 | Pogoń Szczecin | 21 | 36 | 26-20 | 9 | 9 | 3 |
| 5 | Ruch Chorzów | 22 | 31 | 27-31 | 9 | 5 | 8 |
| 6 | Lech Poznań | 21 | 28 | 23-25 | 8 | 4 | 9 |
| 7 | Zagłębie Lubin | 22 | 28 | 27-31 | 7 | 7 | 8 |
| 8 | Lechia Gdańsk | 22 | 26 | 30-27 | 7 | 6 | 9 |
| 9 | Górnik Łęczna | 22 | 26 | 25-32 | 7 | 5 | 10 |
| 10 | Jagiellonia Białystok | 21 | 25 | 30-34 | 7 | 4 | 10 |
| 11 | Śląsk Wrocław | 22 | 25 | 22-29 | 6 | 7 | 9 |
| 12 | Termalica Nieciecza | 21 | 24 | 21-27 | 6 | 6 | 9 |
| 13 | Korona Kielce | 21 | 24 | 16-23 | 6 | 6 | 9 |
| 14 | Wisła Kraków | 22 | 23 | 28-24 | 5 | 9 | 8 |
| 15 | Górnik Zabrze | 22 | 21 | 29-35 | 4 | 10 | 8 |
| 16 | Podbeskidzie | 22 | 21 | 21-40 | 4 | 9 | 9 |
- Grupa mistrzowska
- Grupa spadkowa
Nenhum comentário:
Postar um comentário