sexta-feira, 19 de fevereiro de 2016

Lechii nie idzie na wyjazdach. "Pozwólcie nam się odbudować i zrobić coś dobrego"

Resultado de imagem para flag polandResultado de imagem para ekstraklasa


20.02.2016, godzina 15:30


    Z jedenastu meczów rozegranych na wyjeździe piłkarze gdańskiej Lechii wygrali zaledwie dwa. To - obok Termaliki i Śląska - najgorszy wynik w całej lidze. W Gdańsku nikt nie zaprząta sobie tym głowy. Po okazałej wygranej z Podbeskidziem Bielsko-Biała w drużynie panuje dobry nastrój i wszyscy liczą, że uda się odnieść drugie zwycięstwo z rzędu już w najbliższą sobotę w Kielcach (początek o godz. 15.30). - Nie możemy patrzeć na to czy ktoś jest przed nami albo za nami. Trener bardzo nas uczula na to, że najważniejsze jest każde kolejne spotkanie. Ja sam nie zaglądam w tabelę i nie chcę sobie zaprzątać tym głowy. Nie obawiamy się nikogo - mówi Grzegorz Kuświk.


    Trzeba przyznać, że początek rundy w wykonaniu 28-latka jest całkiem udany. Przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała wypadł bardzo przyzwoicie, tradycyjnie sporo harował na boisku, a niewątpliwie zwieńczeniem była pięknie zdobyta bramka.

    - Był on dla mnie bardzo ważny i niezwykle mnie cieszy. I chociaż był efektowny, to chciałbym zdobywać je częściej. Mimo że w okresie przygotowawczym może nie strzelałem za dużo bramek, to jednak z meczu na mecz wyglądałem coraz lepiej. Drużyna załapała nowy system 1-3-5-2, choć na początku przygotowań sprawiał on nam spore problemy. Dużo dały mi też rozmowy z trenerem Nowakiem - przyznaje Kuświk, któremu zimą przybyło dwóch konkurentów do gry w ataku. O ile jednak Marco Paixao nie doszedł jeszcze do pełni sił, o tyle już jego brat Flavio zagrał od 1. minuty w ubiegłą sobotę.

    - Ja na to tak nie patrzę, jest jeszcze Adam Buksa i paru innych ofensywnych zawodników. Każdy może grać w tym systemie, jak choćby Milos Krasić. Oczywiście cieszę się, że w pierwszym meczu to ja wybiegłem od początku, w dodatku strzeliłem gola. Mam nadzieję, że tym samym podniosłem swoje notowania u trenera - podkreśla snajper Lechii.

    Zwycięstwo z "Góralami" było niezwykle istotne. Biało-zieloni ponownie znaleźli się w upragnionej górnej połowie tabeli. Najbliższy rywal - Korona Kielce - ma jednak tylko dwa punkty straty do ekipy Nowaka. A trzeba brać pod uwagę, że inne drużyny również nie będą próżnować.

    - Nie możemy patrzeć na to czy ktoś jest przed nami albo za nami. Trener bardzo nas uczula na to, że najważniejsze jest każde kolejne spotkanie. Ja sam nie zaglądam w tabelę i nie chcę sobie zaprzątać tym głowy. Nie obawiamy się nikogo - przyznaje Kuświk.

    Nastroje w zespole prowadzonym przez Marcina Brosza bez wątpienia są dużo gorsze niż w Lechii. W poniedziałek żółto-czerwoni przegrali w Szczecinie z Pogonią 2:3, choć do przerwy prowadzili różnicą dwóch bramek.

    - Przegrali wygrany mecz. Prowadzili do przerwy 2:0 i byli w bardzo dobrej sytuacji wyjściowej. Aczkolwiek w drugiej połowie Pogoń wyszła na boisko bardzo zdeterminowana, by odrobić straty i to oni zdobyli pełną pulę. To nie jest dobry prognostyk dla Korony, ale my mamy swoje problemy i skupiamy się tylko i wyłącznie na sobie - mówi były gracz chorzowskiego Ruchu.

    Lechia wysoko zawiesiła sobie poprzeczkę wygraną 5:0 z Podbeskidziem. Wymagający gdańscy kibice oczekują, że w Kielcach zobaczą potwierdzenie dobrej dyspozycji. A nie będzie o to łatwo, gdyż bilans gdańszczan w meczach wyjazdowych jest po prostu fatalny - najgorszy w całej lidze. Zaledwie dwa zwycięstwa i trzy remisy w 11 spotkaniach.

    - Ten sezon się jeszcze nie skończył. Pozwólcie nam się jeszcze odbudować i zrobić coś dobrego. Wtedy będziemy rozmawiać o tym, że bilans jest taki czy taki - mówi Kuświk. - Najważniejsze żebyśmy w Kielcach wygrali, nie ważne jaką różnicą bramek. Chcielibyśmy po prostu kontynuować swoją krótką serię - dodaje.

    Lechia przystąpi do sobotniego meczu osłabiona brakiem pauzujących za nadmiar żółtych kartek Rafała Janickiego i Jakuba Wawrzyniaka. - Mamy po dwóch czy trzech zawodników na każdą pozycję i damy sobie radę niezależnie od tego kto znajdzie się w podstawowym składzie - przyznaje Kuświk. Z kolei kielczanie nie będą mogli skorzystać z Bartłomieja Pawłowskiego, który jest wypożyczony właśnie z drużyny Piotra Nowaka i obowiązuje go klauzula. - Nie zagra, tak? - pyta napastnik Lechii. - Nie wiem czy to dla nas dobrze czy nie. Bartek na pewno nad tym ubolewa, ale nas nie specjalnie to interesuje - dodaje.

    Nenhum comentário:

    Postar um comentário